czwartek, 4 kwietnia 2013

Niebiescy pasterze ślimaków z Delft - antyczne fermy ślimacze w wersji kobaltowej.






Nasz stół kuchenny jest bardzo ciekawy... Zawsze lubiałam ślimaki i jak byłam mała łapałam je i urządzałam im bardzo wygodne domki z zieleniną i innymi smakołykami, i nie mogłam zrozumieć dlaczego rano wszystkie ślimaki zwiały ze swojego nowego pięknego i wygodnego domku. Również, jako dzieci, urządzaliśmy wyścigi ślimaków, ale one nie rozumiały że trzeba posuwać się prosto i wolały iść zwiedzać najbliższą okolicę. Idąc po deszczu do szkoły, a był to kawałek, usuwałam ślimaki z chodnika na trawę, ponieważ nie mogłam znieść tego że ludzie po prostu po nich deptają, czego dowody były aż nadto liczne i oczywiste. Czasem nadal to robię, jak ludzi nie ma zbyt blisko... No ale ślimaki to podobno przysmak i do spożywania były hodowane już nawet w czasach starożytnych. Helikultura czyli hodowla ślimaków musiała być dość popularna w Niderlandach, ponieważ dość często przedstawiana była na płytkach z Dełft. Nasz stół kuchenny pochodzi z  Holandii i jego blat pokryty jest oryginalnymi płytkami malowanymi kobaltem i manganem w latach 1780 - 1820, czyli już u schyłku świetności produktów z Delft, w zasadzie już te płytki nie dorównują pięknem wspaniałym płytkom z czasów świetności produktów z zbiorczo zwanych Delft, czyli tym z XVII wieku. Szacuje się że w latach pomiędzy 1600 - 1800 wykonano ok 800 milionów płytek! ( wg Wikipedii) Wykonywano je z ceramiki, w niebieskie wzory na białym tle, na wzór modnej wtedy i bardzo drogiej sprowadzanej z Chin porcelany, której Europejczycy nie umieli wykonywać aż do 1709. Czyli zamiast chińskich podróbek były europejskie podróbki chińskich prokuktów :-)  Historia lubi kołem się toczyć. W każdym bądź razie płytki z XVII i XVIII wieku są przepiękne - często malowane nie tylko na niebiesko, przedstawiają ludzi wykonujących codzienne prace, różne zwierzęta, czasem mityczne, sceny rodzajowe, mają piękne bogate, barokowe formy, mimo że malowane były anonimowo przez nieprofesonalnych artystów, często również dzieci. No i oczywiście wykonywano nie tylko płytki, ale i talerze, wazy, urny, itp, ale płytki były chyba najbardziej popularne. Oto zdjęcie obrzau przedstawiającego malowanie płytek przez całą rodzinę, autorstwa Emile Hendrick Karel Passchaal Godding:



 Płytki używane były do dekorowania ścian, kominów, kominków, stołów... W XIX wieku przestały być popularne, wraz z wrostem popularności dużo tańszych tapet ściennych.

http://www.nederlandstegelmuseum.nl/Museum/Geschiedenis_English.htm

Nasz stół nie wiem dlaczego przedstawia sceny z ferm ślimaczych, z ogromnymi ślimakami w tle. Oto przykłady:







Na płytce powyżej widać wyraźnie wpływy chińskie.




Poza tym stół jest dekorowany płytkami we wzory floralne i wazony z kwiatostanami, oraz gładkie białe płytki:






 
 Najprawdopodobniej był to stół roboczy, do prac kuchennych, może przygotowywania dań ze ślimaków lub wyrabiania ciasta? Jest wyższy niż typowy stół jadalny, i siedząc przy nim przy płosiłku czuję się jak małe dziecko w za dużej ławce szkolnej :-)



Siedząc przy stole podziwiam każdą płytkę z osobna, każda jest inna, nawet wśród tych jednakowych w zamiarze, inny kolor, inne spękania, pęknięcia, inne ślady czasu. Zastanawiam się kto je malował, kto je dotykał, na nich pracował, kto je mył, kto inny je podziwiał, i kto jeszcze będzie?

10 komentarzy:

  1. Witaj po przerwie:) Super blat:) Zwiedzałam kiedyś tę fabrykę ale mało z tego pamiętam:) Podobają mi się biało niebieskie holenderskie wzory:) Pozdrawiam cieplutko. Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję bardzo. Mam nadzieję, że też tam kiedyś pojadę, w ogóle nigdy nie byłam w Holandii, a to taki ciekawy kraj. Pozdrawiam bardzo serdecznie!

    OdpowiedzUsuń
  3. Piękny blat. Przesyłam gorące pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dziękuję bardzo i równieś bardzo serdecznie pozdrawiam!

      Usuń
  4. Pozostałości płytek o podobnym wzorze pamiętam z domu mojej babci.
    Pozdrawiam.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Musiały być to piękne płytki, ciekawe czy jeszcze istnieją?

      Usuń
  5. Wow, piekny stol. Od dawna podobaja mi sie stoly albo z kafelkami wewnatrz. Ale z tym "Delftyckimi" i taki staruszek - piekne znalezisko. Gratuluje.

    OdpowiedzUsuń
  6. Dziękuję bardzo. Rzeczywiście miałam szczęście, był to zakup impulsywny, zachwycił mnie swoim pięknem. Mam nadzieję, że Pani znajdzie również swój stół "Delficki". Pozdrowienia.

    OdpowiedzUsuń
  7. To nie ślimaki, to owce! Tak schematycznie malowano wówczas owce na flizach pasterskich - herdertegels.

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Tak, rzeczywiście, choć wyglądają tak bardzo jak ślimaki, dziękuję za informacje.

      Usuń