sobota, 26 stycznia 2013

Dom Tymczasowy

Jestem tzw "domatorką". Uwielbiam być w domu, dbać o niego, otoczona rodziną, zwierzętami i pięknymi starymi meblami i przedmiotami. Sam dom też musi być stary, im starszy tym lepszy. Wtedy najchętniej bym nie opuszczałabym domu ani otaczającego go ogrodu i sadu, może z wyjątkiem spaceru po pięknej, dzikiej okolicy w której dom powinien być. Codziennie mogłabym podzwiać piękno natury, zmieniających się pór roku, żyć w jej rytmie, z dala od miasta, którego nigdy nie lubiłam, z wyjątkiem Krakowa, ale to też tylko na kilka godzin maksymalnie. Szczerze mówiąc, studując w Krakowie i codziennie wracając do domu pod Krakowem, zawsze współczułam ludziom którzy mieszkają w Krakowie i muszą w nim zostać na noc. Wiem, że to nie racjonalne, ale tak bardzo lubię przestrzeń i naturę. Zawsze również szczerze współczułam ludziom mieszkającym w mieszkaniach, w blokach. Tak się złożyło mi potem w życiu, że mieszkałam w trzech mieszkaniach, jednym w centrum Dublina, z okna którego, mimo że było wysoko, nie widać było ani jednego drzewa. Wtedy też się poważnie rozchorowałam na chorobę autoimmunologiczną, która już ze mną została. Coraz więcej ludzi w krajach "rozwiniętych", które są w większości w półkuli północnej, choruje na choroby autoimmunologiczne - nie wiadomo dlaczego nagle układ odpornościowy zaczyna atakować własny organizm. Są teorie, z którymi się zgadzam, że jest to spowodowane przwelekłym stresem oraz brakiem witaminy D, czyli słońca. Współczesne życie w miastach jest tak ułożone że trzeba żyć w pośpiechu i pracować w pracy często nielubianej, aby móc sobie pozwolić na właśnie to życie, wątpliwej wartości rozrywki i zniewalający nas konsumpcjonizm, który ptrzebny jest dla "rozwoju gospodarczego". Pracując 40 godzin na tydzień, wraz z dojazdami do pracy, przez wiele miesięcy wychodzimy rano z domu o zmroku i wracamy o zmroku, nie widząc w ogóle słońca. Ja też takie życie prowadziłam, jak miliony innych ludzi na świecie, ciągle marząc o życiu na wsi i swoim wymarzonym starym domu. Jeszcze tego nie osiągnęłam, ale jestem na dobrej drodze. Teraz mieszkam w swoim dziewiątym już z kolei w moim życiu domu tymczasowym. Jest to około 15 letni fiński mały domek z bali sosnowych .W Irlandii jest to raczej rzecz nietypowa. Powoli go urządzamy i wykańczamy. Domek położony jest na terenie dawnego ogrodu należącego do bardzo starego dworu, który na pewno już stał w roku 1538, ale jego początki są najprawdopodobniej wcześniejsze, ale o tym postaram się napisać kiedy indziej.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz