piątek, 17 czerwca 2011

Ważkie sprawy


Wróciłam z kraju, co jak zwykle nie było łatwe, zwłaszcza że w Polsce było codziennie słonecznie i przepięknie. Wychodziłam z domu - kukały kukułki, coś piszczało w trawie, latały ważki, pachniały sosny, jadłam pyszne słodkie truskawki... W Irlandii konfrontacja z rzeczywistością - deszcz i chmury jak z potopu przez większość dnia. Jak dobrze że mam samochód. Już nie moknę :-)
Jednak Irlandczcy wynagradzają ten klimat swoją serdecznością... To naprawdę wspaniale otwarty i radosny naród. Na przykład w Polsce, nawet przy wylocie, paszporty są sprawdzane po trzy razy przez bardzo surowo wyglądających i mających ogromne poczucie swojej ważności urzędników. W Irlandii nawet przy przybyciu, miły urzędnik zerknie szybko na paszport, uśmiechnie się i powie dziękuję po irlandzku. Co może nie jest najlepsze z punkt widzenia ochrony przed nielegalnymi imigrantami lub przestępcami, ale daje przeciętnemu przybyszowi poczucie gościnności. Nie przestaje mnie to dziwić, taki kontrast w porównaniu do Polski.
Ważki w kraju pozowały do zdjęć... Wydają się być bardzo zdziwione, mają takie ogromne oczy. Widziałam zielone i niebieskie. Choć dawniej wydawały mi się że są większe. I niestety nie widziałam moich ulubionych koników polnych, co się z nimi stało??



14 komentarzy:

  1. Twoje ważki są piękne, a w agreście schował się mały ślimak. To chyba wstężyk ogrodowy. Fajne

    OdpowiedzUsuń
  2. Dziękuję. Nie wiedziałam jaki to ślimak. Na razie poznaję nazwy dzikich roślin. Tyle jeszcze muszę się nauczyć. Jestem nauczycielką z wykształcenia, a wydaje mi się że w szkole nie uczą niczego tak naprawdę ważnego :-)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ważka śliczna, a bardziej niż na ślimaczka zwróciłam uwagę na agrest, taki duży już. Jak ten czas szybko leci. A koniki są. U mnie jest ich sporo. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
  4. A u nas susza i bardzo czekamy na deszcz :/
    Dziś troszkę pada co daje nadzieję że może się poprawi i susza nie zniszczy wszystkiego.
    A koników polnych jest cała masa :)

    OdpowiedzUsuń
  5. A wiesz, że mnie się podobała irlandzka pogoda - lubię taką wilgotną, rześką aurę ;-)
    Koniki polne i u mnie są...
    W ogóle cieszę się, że trafiłam na Twój blog, trochę poczytałam wstecz i jeszcze to skomentuję...;-)
    To jakie jest to PRAWDZIWE irlandzkie śniadanie?
    Ściskam czule!

    OdpowiedzUsuń
  6. Bardzo ładne zdjęcia, miło jest na nie popatrzeć. To prawda, szkoda polskiego lata jak się wyjeżdża...
    Miłych powrotów, pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  7. Dziękuję. Dobrze, że są koniki polne. Może tylko u nas nie ma ich chwilowo. Inkwizycjo, taka pogoda jest do zniesienia, ale na krótko. Mnie też kiedyś, zanim tu przyjechałam, wydawała się taka romantyczna - wieje i pada, jak w Wichrowych Wzgórzach. Ale teraz, po wielu latach, trochę mi przeszkadza, że nie opuszcza mnie poczucia zimna, nawet w czerwcu pod pierzyną i kocem :-) Nie da się do tego przyzwyczaić.

    OdpowiedzUsuń
  8. Bo widzisz - ja jestem "zimny wychów" i zimno lubię... polskie lato mnie wykańcza, upały są nie do zniesienia ;-) Inna sprawa, że zawsze jak przyjeżdżam do Irlandii jest świetna pogoda - słońce na przemian z 'showerami' i umiarkowanie ciepło. Może nie doceniam dokuczliwości wyspowej aury...

    OdpowiedzUsuń
  9. Oj, dziewczyny czytam to co piszecie o Irlandii i myślę, że dla mnie zawsze będzie się ta wyspa kojarzyć z krajobrazami jak z Wichrowych Wzgórz. Kocham tę książkę, kocham film z Juliette Binoche i wydaje mi się, że kochałabym też Irlandię. No ale to może wszystko zależy od tego czy miałabym tam swojego Heathcliffa. Życzę ciepła i pogody ducha. pozdrawiam słonecznie. Ania

    OdpowiedzUsuń
  10. Też swego czasu tą książkę kochałam. Terawz wolę na przykład "Pod słońcem Toskanii" :-) Choć pewnje jak wrócę do Polski to będę tęskniła za tymi chmurami, wiatrem i deszczem o każdej porze dnia i roku:-)

    OdpowiedzUsuń
  11. "Pod słońcem Toskanii" właśnie leży koło mnie, wróciłam do niej po kilku latach:) Teraz ją czytam zwracając większą uwagę na sprawy budowlane niż na kuchnię. A muszę przyznać iż uwielbiam włoskie smaki, zioła, oliwki i lato....
    Przesyłam pozdrowienia :)

    OdpowiedzUsuń
  12. Magdo, czy ten pobyt zaowocował jakąś ważną decyzją? Koniki polne, świerszcze, świerszczą nadal, ale jeszcze na nie za wcześnie, u nas są takie ogromne konie polne :) ślę buziaki i powiew górskiego wiatru :)

    OdpowiedzUsuń
  13. Magdo, dlaczego milczysz jak zaklęta, odezwij się choć na chwilkę.

    OdpowiedzUsuń
  14. Jolu, przepraszam za milczenie, bardzo dużo się w moim życiu dzieje, dobrych i złych, ale w większości dobrych. Zamierzam niedługo napisać więcej, tylko potrzebuję czasu, którego ostatnio mi bardzo brakuje. Pozdrawiam Cię bardzo serdecznie i dziękuję że się odezwałaś

    OdpowiedzUsuń