piątek, 6 maja 2011

wełna


Dzisiaj coś zupełnie z innej beczki... Mam wielką słabość do... wełny. Kilka dni temu nie mogłam się oprzeć zakupieniu dwóch wełnianych kocy, które w zasadzie nie są mi potrzebne, ale może kiedyś będą... A może potrzebne mi są dlatego, że są takie piękne... Koce są wykonane z pięknej i bardzo grubej wełny merynosów. Nie mogę zroumieć jak koc, wykonany z takiej delikatnej a jednocześnie gęstej wełny, w takich pięknych kolorach, wykonany w Portugalii, może kosztować ok 100 zł. Tyle pracy i wełny włożonej w wykonanie takiego koca, łącznie z ręczym obszyciem i frędzlami.






Jednym z niewielu podwodów dla których lubię zimę jest to, że w zimie można nosić wełniane swetry i inne wełniane ubrania. Prawdziwie wełniane swetry - jest to dla mnie bardzo ważne, aby sweter lub inne ubranie był wykonany ze stuprocentowej wełny. Lubię każdą wełnę - ostatnio jest modna wełna merynosów, ale ja wolę chyba ze "zwykłych" owiec, alpakę, oraz wełnę Shetland.





Z wełny można wykonać tyle pięknych rzeczy. Niestety nie umiem (jeszcze?) wełny prząść, ani robić na drutach, ale nauczyłam się wełnę filcować na mokro i na sucho. Filcowanie jest ostatnio bardzo modne, ale tak na prawdę ficowanie na mokro jest najstarszym sposobem wykonywania ubrań z wełny.







Na Wyspach Brytyjskich produkcja wełny była bardzo silną gałęzią przemysłu, przez setki lat, chyba aż do końca lat 70 - tych. Angielski, szkocki i irlandzki tweed był słynny na świecie, i drogi. Nie wiem jak jest w Polsce, ale na Wyspach nie opłaca się nawet strzyc owiec, ponieważ runo jest warte mniej niż koszt ostrzyżenia owcy! Nie mówiąc już o kosztach dalszego przygotowania wełny do produkcji ubrań. Runo jest problemem na właścicieli owiec. Oglądałam program, w którym pokazane było, że tradycyjne swetry i inne wełniane produkty irlandzkie tak naprawdę wykonane są w wełny z Chin! Tutejsze rune wykorzystuje się do ocieplania domów... Choć to zresztą też bardzo dobry pomysł.

7 komentarzy:

  1. Wełna-my co prawda dość wąsko wyspecjalizowani (alpaka)też zastanawiamy się kiedy świat(ta ludzka jego część) obudzi się z ręką w nocniku.Ceny tych produktów są sztucznie zaniżane przez Chinoli ale i u nich kiedyś skończy się niewolnictwo i wtedy cały świat uzależniony od ich pracy będzie mniał zimny prysznic i bardzo szybko będzie musiał odtworzyć wiele gałęzi wytwórczości ,ale czy będzie to możliwe z dnia na dzień? A jeśli chodzi o ręczne(tradycyjne) przetwarzanie włókien to jest delikatny renesans ale ta garstka rzemieślników nie będzie w stanie ubrać wszystkich.Wnioski wyciągnijcie sami :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Zgadzam się całkowicie, korzystamy z niemalże niewolnictwa ludzi w innych krajach, aby móc kupować takie tanie produkty. Ale to też znaczy że rodzime gałęzie przemysłu upadają, zatem pewnie tracimy na dłuższą metę. Ciekawe jak przyszłość będzie wyglądała. Mam ogromną nadzieję, że akryl i poliester nie będzie dominował, jak już teraz zaczyna. Nie rozumiem, jak ludzie mogą nie widzieć ogromnej różnicy między naturalnym surowcem a syntetykiem.

    OdpowiedzUsuń
  3. Lubię wszystko co naturalne. Uważam że to co obecnie sprzedaje się w sklepach to jedna wielka tandeta. Nie ma się w co ubrać i nie ma co zjeść. Doszło do tego że przywożę ze wsi pszenicę, sama mielę ją na mąkę, sama piekę chleb.
    Mieszkam ok 5 km od największego w europie centrum Chińskiego. Kiedy się przeprowadzałam 8 lat temu Chińczycy mieli tylko jedną halę teraz zajmują ogromny teren. Chyba w jeden dzień nie obeszłabym tych wszystkich magazynów. W tych sklepach głównie sprzedają ciuchy - wszystko sztuczne (paskudne). Na halach panuje charakterystyczny zapach, chemikalia, plastik nie wiem co ale stężenie tego jest niesamowite, najgorzej na obuwiu. Ta charakterystyczna woń tak zapadła mi w pamięć iż w normalnym sklepie rozpoznaje ciuchy z chin po zapachu :)
    Zalewająca nas chińszczyzna niszczy rodzimy przemysł, ludzie nie maja pracy, społeczeństwo ubożeje itd ... nic dobrego.
    Czytając bloga Pani Magdy widzę jednak iskierkę nadziei jest jeszcze garstka ludzi rozsądnie myślących.
    Pozdrawiam rozsądnych :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Dziękuję bardzo Pani Edyto. Ja też zdecydowanie wolę wszystko co naturalne. Nawet jeżeli jest coś piękne, czy ubranie, torebka, buty i kusi ceną, ale wykonane z sytetycznego surowca, to się nie skuszę. Odnoszę wrażenie że obecnie ważna jest ilość a nie jakość, zmienianie mód, produkowanie tanich niemalże jednorazowaych rzeczy napędza gospodarkę w Chinach i w innych biedniejszych krajach, ale nie prowadzi do niczego dobrego na dłuższą metę, nie wspominając już oczywiście o wpływie na środowisko. Również odnośnie jedzenia chyba jest tak samo - tutaj w Irlandii jedzenie jest według mnie zupełnie bez smaku, chyba że się ma własny ogródek cieplarniany lub idzie do bardzo drogiej restauracji. Z tego co słyszę od znajomych po powrocie z podróży z mniej "rozwiniętych" krajów, zwykle wspominają pyszne, prawdziwe jedzenie. Myżlę jednak że za kilka lat, jak ceny ropy będą cały czas drożały, ludzie zaczną doceniać to co wartościowe i lokalne, a nie sprowadzane z drugiej półkuli.

    OdpowiedzUsuń
  5. Witam, dziękuję za odwiedziny w Zaciszu. Tu u Ciebie jest milutko. Dziś mam dużo pracy ale później wpadnę na dłużej.Co do naturalnych surowców całkowicie się zgadzam. Kocham len, mimo ze się mnie, bawełnę i wełnę. Pozdrawiam. Ania

    OdpowiedzUsuń
  6. Cieszę się bardzo, że są inni ludzie tacy jak ja, z którymi mogę nawiązać kontakt za pomocą tego blogu. Dziękuję bardzo za odwiedziny. Pozdrawiam serdecznie.

    OdpowiedzUsuń
  7. Pani Magdo ,czy można wiedzieć gdzie zakupiła Pani te wełniane koce za taką cenę proszę o namiary ,czy da się je kupić w Polsce bardzo proszę o odpowiedz ?

    OdpowiedzUsuń