wtorek, 15 września 2015

Więcej pierników. More gingerbread.

Bardzo lubię piec i jeść prawdziwe pierniki, wykonane na miodzie, z moją własną mieszanką przypraw piernikowych. To prawdziwa jadalna sztuka!

I really like making and eating real gingerbread, made with honey and my own gingerbread spice mixture. It is real edible art!





czwartek, 13 sierpnia 2015

"Jesteśmy tylko epizodem w życiu przedmiotów".
"We are just a short episode in the life of objects".
Franciszek Starowieyski


Moją pasją są antyki i piękne codzienne przedmioty, drewniana misa, narzędzie do usuwania łusk rybich, zużyta deska do krojenia... Szukam pięknych, często zwykłych przedmiotówn i je zachowuje. Jak byłam mała szłam na strych mojej babci i szukałam "skarbów"  Na strychu było niewiele, dziadkowie tak jak i zresztą wszyscy w około byli ubodzy, zresztą też nie przywiązywali się do przedmiotów (pewnie mieli racje), chyba że były to święte figurki czy obrazki. Ale była stara skrzynia posagowa, stare żelazne łóżko, stara maszyna do szycia... To nadal są dla mnie skarby, mimo że znalazłam piękniejsze przedmioty od tego czasu. Dostałam od taty dwie stare książki, które pozostały po Niemcu który mieszkał w dom mojego wujka w czasie okupacji II Wojny Światowej. Babcia mówiła, że był to miły człowiek, ale nikt nie umiał się z nim porozumieć, ponieważ nikt we wiosce nie umiał umówić po niemiecku, a on nie umiał polskiego. Są to niewielkie książeczki drukowane czcionką gotycką, z tego względu trudne do czytania - przewodnik Beadekera po Polsce chyba z 1933 oraz słownik angielsko-niemiecki i niemiecko-angielski. 
Czuję się kustoszem starych przedmiotów i mam nadzieję, że kiedyś ktos, najlepiej z mojej rodziny, doceni ich piękno i historie jak mnie już nie będzie.
Tak się składa, że chyba połowa moich antyków pochodzi z Niemiec. Nie kupiłam ich z tego powodu, lecz dlatego że są według mnie piękne. Niedawno kupiłam piękny obraz na niemieckim Ebay - cena była tak niska za tak dobry obraz że nie mogłam go nie kupić.
Był opisany jako portret dziewczynki o imieniu Dorothea Rosa Juliane Greiner, namalowany w roku 1894 autorstwa Oskar Max Brösel.  Kiedy zapytałam sprzedającego skąd wie jak nazywała się dziewczynka z obrazu, powiedział że to jego babcia, on jest już stary i "nikt tego obrazu nie chce", więc go sprzedaje. Przesłałał mi również jej zdjęcie jej jak była młodą kobietą oraz kopie jej akt urodzenia i akt zgonu. W roku w którym została sportretowana miała siedem lat.

Było mi przykro, że ten starszy pan sprzedaje portret swojej babci jako dziecka. Napisał że była mu bliska, że bardzo ją kochał. Wnuk jej napsiał że pochodziła z zamożnego domu, ale "po wojnie Rosjanie wszystko zabrali".Musiało to być bardzo smutne - sprzedawanie swojej przeszłości, swoich korzeni. Z drugiej strony poczułam się specjalnie - że mnie powierzono opiekowanie się tym obrazem i pamięcią o tej osobie. 

Dorothea już jaki młoda kobieta:


Dorothea as a young girl.



Inny przedmiot z interesującą historią to mała szafka zakupiona od pewnej pani z Dublina. Byłam zdziwiona jak zobaczyłam tutaj typowo barokowy mebel na sprzedaż, pochodzący z Europy. Wygląda na mebel wykonany na zamówienie, ponieważ ma inicjały CJ i datę 1798, może do przechowywania krzyża i Biblii? Pani powiedziła, że szfka należała do Helmuta Clissmana, została jej sprzedana przez jego syna. Może należała do jego przodka. Ciekawą historię Helmuta Clissmana można przeczytać tutaj:

 http://clissmann.com/family/he_it.htm

A oto szafka:



Jest to dla mnie niezwykłe, że ja, Polka w  Dublinie jestem teraz opiekunem tych przedmiotów.


My passion are antiques and beautiful everyday objects: a wooden bowl, a fish scaler, well used chopping board... So I keep looking for things, often everyday objects and collect them. When I was small, I used to go to my grandma's attic looking for "treasures".  But there wasn't much in the attic, my grandparents, same as everyone around, were poor, besides they did not get attached to objects (perhaps they were right), except for holy statues and pictures.  But there was an old dowry chest,an old iron bed,an old sewing machine...They were and still are treasures, even though I found more beautiful objects since. My dad gave me two small books which were left by a German man who lived in my uncle's house during the years of occupation in the World War II.  My grandma told me that he was a nice man, but nobody could speak with him as nobody in the village could speak German and he couldn't speak Polish. They are small books printed in Gothic font, and that's why they are hard to read - one of them is a Beadeker guide to Poland from 1933 (as far as I remember) and the other one is an English - German and German-English dictionary. 
I feel like I am a curator of objects and I do hope that when I pass away, somebody, hopefully from my family, will appreciate their beauty and history the same way as me.

It so happens that about half of my antiques that I have are German in origin. It is not on purpose - they just happen to be German, but I didn't buy them for that reason - I bought them because I found them beautiful. Recently I bought a beautiful painting on German Ebay - the price was so low for such a good painting that I couldn't not buy it. 


 In the description it was written that it was a portrait of Dorothea Rosa Juliane Greiner, painted in 1894 by Oskar Max Brösel. When I asked the seller how does he know the name of the girl - he said that she was his granmother, that he is old and that "nobody wants the painting", so he is selling it. He also sent me the her photo as a young woman,and copies of her birth and death certificate. When she was portrayed, she was seven years old. 
I felt very sad for the elderly man that he was selling a portrait of his grandmother as a child. He wrote that he was close to her and loved her very much. He said that she came from an affluent family, but after the war "Russians took it all". It must have been very sad - selling your past, your roots. On the other hand, I felt very special - that I was entrusted with looking after the painting and the memory of the person on it.

Another object with an interesting history is a small wooden cabinet I purchased from a lady in Dublin. I was surprised to see a typically Continental baroque piece for sale here. It looks like it was made to order, as it has intitials CJ and date 1798, maybe to hold a cross and the Bible? The lady said that it belonged to Helmut Clissman, it was sold by his son. It could have belonged to one of his ancestors. The interesting story of Clissman is here:

http://clissmann.com/family/he_it.htm

And this is the cabinet:


How very strange that I am now the curator of these objects - me , a Polish person in Dublin.

poniedziałek, 10 sierpnia 2015

Pszczoły. Bees.





Nasza rodzina się znowu powiększyła - tym razem o dwie rodziny pszczele. Nabyliśmy je w czerwcu, chyba się już u nas zadomowiły. Są w starym ogrodzie otoczonym murem, w pobliżu naszego domu. W ogrodzie i w pobliżu rośnie mnóstwo kwiatów, krzewów i drzew, w tym stary sad. Jednak ze względu na pogodę - zimniejszy niż zwykle lipiec (choć lata w Irlandii raczej ostatnio nie rozpieszczają słońcem) - musieliśmy je dokarmiać, co wydaje się, że bardzo ich wzmocniło. Staramy się pomóc im w pozbyciu się warrozy sposobami ekologicznymi, jednak w tym roku raczej (ponieważ jest to nasz pierwszy rok i nie jesteśmy doświadczeni), na wszelki wypadek, będziemy ich leczyć lekarstwem zalecanym przez Towarzystwo Pszczelarskie, do którego należymy. Naszym planem i marzeniem jest pszczelnictwo ekologiczne, tu gdzie jesteśmy raczej nam się to nie uda, ze względu na przykład na sąsiedztwo które nagminnie i wydaje się bezmyślnie stosuje herbicydy i inne środki chemiczne. Może w Polsce, zwłaszcza że pogoda w lecie bardziej sprzyja pszczołom. Jak na razie z naszego krótkiego doświadczenia wyciągłam wniosek, że pszczelarstwo, przynajmniej w Iralndii, jest ochroną gatunków owadów, które w naturalnych warunkach niestety by nie przeżyły. Z tego co czytałam nie ma w Irlandii już dzikich pszczół miodnych. Te które w skutek rojenia znalazły sobie dom poza pasieką, nie przeżyją dłużej niż 4 lata z powodu warrozy. Ponadto bardzo rozpowszechnione używanie pestycydów i herbicydów w rolnictwie, usuwanie dzikich żywopłotów, które są oazą dla wszelkich stworzeń w kraju w którym jest bardzo mało prawdziwych lasów (jest za to dużo plantacji świerków), brak naturlnych, dzikich łąk i nieużytków, powoduje że pszczoły często nie mają różnorodności w pożywieniu, i stają się słabsze oraz często po prostu umierają (np po powrocie z pól opryskiwanego rzepaku). Jest to bardzo martwiące.



Our family has expanded again - this time we have two new bee hives. We bought the nucs in June, it looks like they have settled in now. They live in a very old walled garden, close to our house. In the walled garden and beyond there is lots of flowers, bushes and trees, including an old orchard. Despite this, because of the weather - unseasonably cold July (summers in Ireland have not been sunny in the recent years) - we had to feed them, which seems to have strengthen them a lot. We are trying to treat them for varroa using organic methods, but this year (since it is our first year and we are not experienced), just in case, we are also going to treat them with treatments approved by the Beekeeping Federation, which we are the members of.  Our plan and dream is to keep bees organically, it might not be possible where we are at the moment, partly because of our neighbours, who somewhat mindlessly use herbicides and other chemicals.  Seems that weather in the summer in Poland is more favourable for bees. From our short experience so far I have come to a conclusion that beekeeping, at least in Ireland, is protecting species of insects , which is the wild would unfortunately not survive. I have read that there are no honeybees left living in the wild in Ireland. The swarms which find new homes outside of apiaries, don't survive beyond four years in the wild, due to varroa. Moreover, because of widespread use of pesticides and herbicides in agriculture, removal of hedgerows, which provide shelter and food for a number of species in a country which has very few real forests (but has a lot of spruce plantations), and due to lack of natural, wild meadows and uncultivated land, bees don't have a variety of food to forage, which they need to stay healthy, and are becoming weaker and often die (for example after foraging on fields of oil seed rape, which have been treated with pesticides). It is very worrying.

środa, 25 marca 2015

Ciasteczka miodowe z drewnianych foremek na pierniki - honey cakes made with wooden gingerbread moulds



Niedawno kupiłam kilka drewnianych foremek na pierniki i ciasteczka. Znalazłam przepis na łatwe ciasteczka miodowe z foremek na stronie blogu Turku Gingerbread, bardzo dobrej strony pełnej przepisów na tradycyjne pierniki. Ciasteczka można też wykrawać za pomocą metalowych wykrawaczy, ważne aby były dość grube. Ciasteczka wyszły piękne, aż szkoda było je jeść, mimo że były bardzo smaczne, delikatnie słodkie, a jednak dość sycące.




I bought a few wooden gingerbread moulds recently. I found a recipe for easy gingerbread cookies on Turku Gingerbread blog, a very good website full of  recipes for traditional gingerbread. You can make the cookies using metal cookie cutters, it's important to remember to make them quite thick. Cookies turned out beautiful, it was almost a pity to eat them, but they were delicious, delicately sweet and yet very filling.



A oto przepis:

Miodowe śmietankowe ciasteczka:

składniki:

115 gr masła
120 gr serka twarogowego gładkiego
1 duże jajko
240 ml miodu
szczypta soli 
1 łyżeczka ekstraktu z wanilli
2 łyżki śmietany kremówki
550 gr mąki pszennej

Masło utrzeć z jajkiem i serkiem. Dodać miód i wymieszać. Dodać pozostałe składniki i mieszać aż do utworzenia gładkiego ciasta. Czasem trzeba dodać więcej mąki jeżeli ciasto jest zbyt rzadkie. Ciasto wałkować na grubość ok 0.5 - 1 cm i formować ciasteczka z foremek. Umożyć cisteczka na blasze wyłożonej papierem do piecenia i piec w temp ok 180 stopni ok 20 min, w zależności od wielkości ciasteczek.



The recipe:

Honey cream cookies

Ingredients:

115 gr of butter
120 gr of cream cheese
1 large egg
240 ml of honey
a pinch of salt
1 tsp of vanilla extract
2 tbsp of cream
550 gr of white wheat flour

Beat the butter with the egg and cream cheese. Add the honey and then the rest of the ingredients and mix until the dough becomes smooth. Sometimes it might be necessary to add more flour if the dough is not thick enough. Roll out the pastry to 0.5 - 1 cm thickness and cut cookies using wooden gingerbread moulds. Place the cookies on baking trays lined with baking paper and bake in 180 degrees for about 20 min depending on the size

sobota, 29 marca 2014

Chleby na zakwasie - Sourdough breads

Od dawna chciałam upiec prawdziwy chleb na zakwasie, mimo że w Polsce w sklepach jest dużo chlebów na zakwasie i wiele razy chleby na zakwasie jadłam. Ale jak zaczęłam piec sama, zdałam sobie sprawę, o czym chyba wcześniej podświadomie wiedziałam, że dobrze wykonany w domu chleb na zakwasie nie ma sobie równych. W Irlandii nie jest łatwo kupić chleb na zakwasie, i są dość drogie, z wyjątkiem tych z polskich sklepów, które według mnie nie są najlepsze. Najtrudniejsze było wyhodowanie zakwasu - najpierw żytniego, ponieważ wtedy jeszcze nie wiedziałam, że są inne. Próbowałam kilka razy, i nic. Później zdałam sobie sprawę że woda koniecznie musi być nie z kranu, ale filtrowana, oraz odpowiednia, dość wysoka temperatura aby zaczyn powstał. Za czwartym razem udało się i upiekłam pierwszy chleb który był dość dobry, ale raczej twardy. Od tego czasu nabrałam dużo doświadczenia i wiedzy. Zwykle trzy razy w tygodniu piekę chleby na zakwasie żytnim, orkiszowym białym oraz orkiszowym pełnoziarnistym. Zakwasy są lepsze i mocniejsze im są strasze. Tu w Dublinie jest francuska piekarnia która prokukuje chleb na zakwasie który ma 44 lata. Staram się zawsze używać mąki z upraw ekologicznych - mąkę ekologiczną żytnią i orkiszową pełnoziarnistą jest dość łatwo w Irlandii kupić, natomiast mąkę ekologiczną pszenną chlebową trzeba trochę poszukać. Zdecydowanie najlepszy, według mnie, jest chleb z mąki pszennej na zakwasie orkiszowym, jest miękki od środka i chrupiący na zewnątrz, je się go jak ciasto:

For a long time I have wanted to bake a real sourdough bread, even though in Poland sourdough breads are readily available in the shops and I had eaten shop bought sourdough breads before. But when I started baking them myself, I realised what I probably subconsciously knew before, that well made home made sourdough bread is unparalleled. Sourdough breads are not readily available in Ireland, and when you find one, they are quite expensive, except for from Polish grocery shops, but unfortunately in my opinion, these are not great. The hardest part was making the starter - first a rye one, as I didn't know there are other ones as well. I tried a few times, and nothing came out of it. Later I realised that you cannot use tap water for the starter, it has to be filtered, and the temperature for making the starter has to be relatively high. Fourth time lucky and I baked my first sourdough bread which was ok, but a bit hard. Since then I gained lots of experience and knowledge. Sourdough starters get better and more robust with age. There is a French bakery here in Dublin which makes its sourdough bread using a 44 year old starter. Now I bake on average three times a week - using rye, whilte spelt and wholegrain spelt starters. I try to always use organic flours - it is easy to find organic rye and wholegrain spelt flours, but it is harder to find good organic bread flour. My all time favourite bread is white wheat bread made with white spelt starter, which is soft on the inside and crunchy on the outside, a real treat to eat:





Chleby na zakwasach są zdrowsze - fermentacja mąki neutralizuje kwas fitowy, który znajduje się w pełnoziarnistym zbożu. Kwas ten uniemożliwia dobre wchłanianie składników mineralnych zawartych właśnie w pełnych ziarnach zbóż. Pieczywo białe ma mniej składników mineralnych, ale przez to że ma mało kwasu fitowego, dlatego składniki te są łatwiej wchłaniane przez nasze organizmy. Zatem pieczywo pełnoziarniste jest zdrowe, ale jeżeli zboże jest właściwie przygotowane do spożycia - sfermentowane lub wykiełkowane. Kiełkowanie zboża, suszenie go i mielenie przed pieczeniem jest dość pracochłonne, zakwaszenie (czyli umożliwienie odpowiednim grupom bakterii wstępne strawienie mąki) jest łatwiejsze. Zakwaszone zboża są również łatwiej trawione przez nasz organizm.

Sourdough breads are healtier - fermentation of the flour neutralises phytic acid, which is in the whole grain. Phytic acid inhibits absorption of minerals contained within the whole grains. White bread has less mineral content , but because it has very little phytic acid, the minerals are easier to absorb by our bodies. So wholegrain breads are healthy but only if properly prepared - by fermentation or sprouting. Sprouting of grains, which then have to be dried and milled before baking is quit time consuming; fermentation (enabling certain strains of bacteria to predigest the flour) is easier. Fermented grains are also easier for us to digest.

Przygotowanie chleba na zakwasie zajmuje dłużej i może dlatego produkcja tego typu chleba jest droższa, co z kolei pewnie wpływa na wyższą cenę tego pieczywa, i mniejszą jego dostępność w sklepach. Szkoda tylko że mało ludzi zdaje sobie sprawę że to pieczywo, wykonywane w ten sposób od conajmniej 5000 lat (pieczywo drożdżowe jest znane ludziom dopiero od drugiej połowy XVII wieku), jest dużo zdrowsze, smaczniejsze i dłużej utrzymuje świeżość. Kolejny dowód intuicyjnej mądrości naszych przodków.  Pieczenia chleba na zakwasie jest dla mnie rytuałem celebrowania żywności w duchu slow food. Mimo, że trudno mi znaleźć na to czas, mając małe dziecko i pracując poza domem, pieczenie chleba na zakwasie, tradycyjnie i zdrowo, daje ogromną satysfakcję.


Baking sourdough bread takes longer because you have to allow longer time for the dough to ferment and rise. Maybe that's why the price of this type of bread is higher, which probably results in lesser availability in shops. It's a pity that only few people realise that sourdough bread, which has been made for at least 5000 years (yeast breads have been made from the second half of 17th century), is much healthier, tastes much better i keeps fresher for longer. Another example of the intuitive wisdom of our ancestors.
Baking sourdough bread is a slow food ritual for me, a celebration of food. Even though it is often hard to find time to bake, being a working mum, baking traditional and healthy sourdough is really rewarding.








poniedziałek, 5 sierpnia 2013

Skrzynia posagowa/ Dowry chest

Jakiś czas temu, udało mi się kupić niewielką skrzynię posagową z okolic z których pochodzę. Ze względu na jej kiepski stan zachowania, jest cudem że przetrwała do obecnych czasów. Jest teraz u mnie w Irlandii - myślę że osobom które je wykonały i posiadały, nigdy by nie wpadło do głowy że będzie kiedyś w Irlandii. Skrzynie krakowskie, a dokłanie skawińskie, miały zwykle zielone tło, rzadziej czerwone, niebieskie, widziałam też jedną z tłem białym. Inspirowane były skrzyniami renesanowymi, zapewne kiedyś przez kogoś podpatrzonymi na Wawelu, a potem powielanymi, w uproszczonej formie. Zwykle były malowane często przez członków rodziny stolarza który zajmował się ich produkcją, często przez dzieci, patyczkami. Są również skrzynie malowane profesjonalnie, jednak te dla mnie mają mniejszy urok. Mieściły skarby - pościel, ubrania, biżuterię - panny młodej, kiedy przeprowadzała się do innego domu po ślubie. Aż trudno uwierzyć że taki stosunkowo niewielki mebel mieścił czyjś cały dobytek - w porównaniu z ilością rzeczy które posiadamy w dzisiejszych czasach. Czasem bogatsze panny młode miały więcej niż jedną skrzynię.




Some time ago I was lucky enough to buy a medium sized dowry chest from the area I come from. Considering its poor condition, it is a miracle it survived. It's in my house now in Ireland - I am quite sure that people who made it and once owned it, would never have thought that it will be in Ireland one day. Krakow chests, or to be specific, chests from Skawina, usually had green backgrounds, sometimes red, blue, and I did see one with a white background. Their design was inspired by renaissance chests, probably seen by someone in the Wawel Castle in Krakow, and then repeated in a much more simplified form. They were usually painted by the family members of the carpenter, often his children, using with wooden sticks. There were also professionally painted chests, but those are less appealing to me. These chests were for the treasures of a bride - bedlinen, clothes, jewellery - as her dowry, when she was moving to her new house after her wedding. It is hard to believe that once someone's all possessions fitted into a such a small piece of furniture, in comparison to the amount of things people own these days. Sometimes more well to do brides had more than one chest.

















Skrzynia ma oryginalnie zachowaną malaturę i wspaniały koloryt, również bardzo mi się podoba wieko - farba starta przez lata użytkowania skrzyni zapewne jako ławy, ale dzięki temu drewno uzyskało piękną głęboką fakturę, z pięknie wyeksponowanymi słojami - jak drewno ze słupów kapliczek, wystawione przez lata na działanie zmiennych wpływów przyrody.

The chest has its original paint and beautiful colour, and also I especially love the lid - the paint was worn off through years of using the chest as a bench, but because of that the wood has acquired a beautiful deep texture, with beautifully accentuated rings - like the wood of the poles of wayside shrines, which was exposed for years to the effects of the elements:


Oto przykład skrzyni z Muzeum Młodej Polski w Bronowicach, duża, bogata skawińska skrzynia posażna:
This is an example of a sizeable, richly painted dowry chest from Skawina, which is the Museum of Young Poland in Bronowice, Krakow






I piękny obraz Wojciecha Weissa:
And a beautiful painting by Wojciech Weiss:

czwartek, 4 kwietnia 2013

Niebiescy pasterze ślimaków z Delft - antyczne fermy ślimacze w wersji kobaltowej.






Nasz stół kuchenny jest bardzo ciekawy... Zawsze lubiałam ślimaki i jak byłam mała łapałam je i urządzałam im bardzo wygodne domki z zieleniną i innymi smakołykami, i nie mogłam zrozumieć dlaczego rano wszystkie ślimaki zwiały ze swojego nowego pięknego i wygodnego domku. Również, jako dzieci, urządzaliśmy wyścigi ślimaków, ale one nie rozumiały że trzeba posuwać się prosto i wolały iść zwiedzać najbliższą okolicę. Idąc po deszczu do szkoły, a był to kawałek, usuwałam ślimaki z chodnika na trawę, ponieważ nie mogłam znieść tego że ludzie po prostu po nich deptają, czego dowody były aż nadto liczne i oczywiste. Czasem nadal to robię, jak ludzi nie ma zbyt blisko... No ale ślimaki to podobno przysmak i do spożywania były hodowane już nawet w czasach starożytnych. Helikultura czyli hodowla ślimaków musiała być dość popularna w Niderlandach, ponieważ dość często przedstawiana była na płytkach z Dełft. Nasz stół kuchenny pochodzi z  Holandii i jego blat pokryty jest oryginalnymi płytkami malowanymi kobaltem i manganem w latach 1780 - 1820, czyli już u schyłku świetności produktów z Delft, w zasadzie już te płytki nie dorównują pięknem wspaniałym płytkom z czasów świetności produktów z zbiorczo zwanych Delft, czyli tym z XVII wieku. Szacuje się że w latach pomiędzy 1600 - 1800 wykonano ok 800 milionów płytek! ( wg Wikipedii) Wykonywano je z ceramiki, w niebieskie wzory na białym tle, na wzór modnej wtedy i bardzo drogiej sprowadzanej z Chin porcelany, której Europejczycy nie umieli wykonywać aż do 1709. Czyli zamiast chińskich podróbek były europejskie podróbki chińskich prokuktów :-)  Historia lubi kołem się toczyć. W każdym bądź razie płytki z XVII i XVIII wieku są przepiękne - często malowane nie tylko na niebiesko, przedstawiają ludzi wykonujących codzienne prace, różne zwierzęta, czasem mityczne, sceny rodzajowe, mają piękne bogate, barokowe formy, mimo że malowane były anonimowo przez nieprofesonalnych artystów, często również dzieci. No i oczywiście wykonywano nie tylko płytki, ale i talerze, wazy, urny, itp, ale płytki były chyba najbardziej popularne. Oto zdjęcie obrzau przedstawiającego malowanie płytek przez całą rodzinę, autorstwa Emile Hendrick Karel Passchaal Godding:



 Płytki używane były do dekorowania ścian, kominów, kominków, stołów... W XIX wieku przestały być popularne, wraz z wrostem popularności dużo tańszych tapet ściennych.

http://www.nederlandstegelmuseum.nl/Museum/Geschiedenis_English.htm

Nasz stół nie wiem dlaczego przedstawia sceny z ferm ślimaczych, z ogromnymi ślimakami w tle. Oto przykłady:







Na płytce powyżej widać wyraźnie wpływy chińskie.




Poza tym stół jest dekorowany płytkami we wzory floralne i wazony z kwiatostanami, oraz gładkie białe płytki:






 
 Najprawdopodobniej był to stół roboczy, do prac kuchennych, może przygotowywania dań ze ślimaków lub wyrabiania ciasta? Jest wyższy niż typowy stół jadalny, i siedząc przy nim przy płosiłku czuję się jak małe dziecko w za dużej ławce szkolnej :-)



Siedząc przy stole podziwiam każdą płytkę z osobna, każda jest inna, nawet wśród tych jednakowych w zamiarze, inny kolor, inne spękania, pęknięcia, inne ślady czasu. Zastanawiam się kto je malował, kto je dotykał, na nich pracował, kto je mył, kto inny je podziwiał, i kto jeszcze będzie?